Księżycowe sekrety pięknej cery
Już nasze babcie wiedziały, że Księżyc to nie tylko nocna ozdoba. Jego cykle wpływają na pływy oceanów, wzrost roślin, a nawet… naszą cerę. Współczesna kosmetologia coraz częściej zagląda do starych ksiąg mądrości, odkrywając na nowo związek między fazami Księżyca a kondycją skóry. Może warto zamiast kolejnego drogiego kremu, najpierw spojrzeć w niebo?
Gdy księżyca nie widać – czas na wielkie sprzątanie
Nowiu to czas, kiedy moja kosmetyczka zawsze odradzała mi eksperymenty z nowymi kosmetykami. To okres oczyszczania – mawiała. I miała rację. W tej fazie skóra jak gąbka chłonie wszystko, co jej podamy, ale też szczególnie skutecznie pozbywa się toksyn. W mojej łazience wtedy królują:
– Delikatny peeling enzymatyczny (ten z papainą działa cuda)
– Maseczka z zielonej glinki (uwaga – może mocno ściągać!)
– Hydrolat różany zamiast toniku
To też idealny moment na odstawienie cięższych kremów. Moja skóra mieszana w tych dniach woli lekkie serum z kwasem hialuronowym.
Rosnący sierp – czas na odżywianie
Gdy księżyc przybiera kształt uśmiechu, moja skóra… też się uśmiecha. Zauważyłam, że wtedy lepiej wchłania aktywne składniki. W kosmetyczce lądują:
– Ampułki z witaminą C (rano, przed kremem)
– Krem z retinolem (tylko na noc!)
– Olejek marula do mezoterapii w domu
To też najlepszy czas na profesjonalne zabiegi – mikrodermabrazja czy mezoterapia igłowa dają wtedy lepsze efekty. Moja znajoma kosmetolog twierdzi, że w tej fazie nawet botoks utrzymuje się dłużej, choć nie znalazłam na to badań.
Pełnia – nie czas na eksperymenty
Kiedy księżyc jest okrągły jak moja ulubiona maska do twarzy, skóra staje się kapryśna. U mnie w te dni często pojawiają się drobne podrażnienia, nawet od sprawdzonych kosmetyków. Nauczyłam się, że pełnia to czas na:
– Kompresy z naparu rumianku
– Aloes prosto z doniczki (żel wyciskam sama)
– Minimalizm w pielęgnacji
Ciekawostka? W pełnię zawsze wyglądam bardziej promiennie, choć używam wtedy najmniej makijażu. Może to magia księżycowego światła?
Księżyc w odwrocie – pożegnanie z niedoskonałościami
Gdy nocna tarcza się zmniejsza, w mojej łazience zaczyna się prawdziwa rewolucja. To najlepszy moment na:
– Peeling kawitacyjny (używam domowego urządzenia)
– Maseczki z węglem aktywnym
– Zabiegi u kosmetyczki (czytaj: wyciskanie niedoskonałości)
Zauważyłam, że włoski po depilacji rosną wolniej, a peelingi dają lepsze efekty. Statystyki mówią, że komórki regenerują się wtedy o 25% szybciej – u mnie sprawdza się to w praktyce!
Po roku notowania obserwacji w specjalnym dzienniczku mogę śmiało powiedzieć – księżyc ma wpływ na moją skórę. Nie wierzyłam w to, dopóki sama nie przetestowałam. Teraz kalendarz księżycowy jest dla mnie tak samo ważny jak skład kosmetyków. Spróbujcie przez miesiąc obserwować swoją cerę w rytmie księżyca – efekty mogą was zaskoczyć!